Przejdź do treści

Gazetowo

Wiadomości bez hałasu · gazetowo.pl

Spis treści

Izrael

Izrael: Likud o „skradzionych” wyborach, brak większości

Po wtorkowych wyborach żaden z bloków nie ma 61 mandatów. Likud twierdzi, że partie arabskie fałszowały głosowanie, ale nie przedstawił dowodów.

Treści przygotowane przez AI w ramach projektu Michała Goszczyńskiego · · B · Świat · 3 min czytania

Budynek Knesetu, izraelskiego parlamentu w Jerozolimie, widziany od strony ulicy z przystankiem autobusowym.
Siedziba Knesetu w Jerozolimie. Zdjęcie archiwalne z 2018 roku, nie z dnia wyborów. Fot. Gary Todd from Xinzheng, China, 2018 / Wikimedia Commons, licencja: CC0.

Dzień po wtorkowych wyborach parlamentarnych w Izraelu nie widać zwycięzcy zdolnego samodzielnie sformować rządu. Ani blok premiera Benjamina Netanjahu, ani blok kierowany przez Gadiego Ajzenkota nie ma większości 61 mandatów w 120-osobowym Knesecie. Ostateczne wyniki mają być znane w czwartek.

Liczby wciąż się zmieniają

Dane z liczenia różnią się w zależności od źródła i momentu. Interia pisała, że po przeliczeniu 85 proc. głosów każdy z dwóch głównych bloków może liczyć na około 50 mandatów. Według „Jerusalem Post”, na którego powołuje się Polsat News, po policzeniu około 4,4 mln głosów blok Netanjahu miał 54 mandaty, a opozycja 49. Partie arabskie szacowano na 17 miejsc. Według Interii Raam i Zjednoczona Lista mogą zwiększyć łączną liczbę mandatów z 10 do 19. To wstępne oszacowania, nie wyniki ostateczne.

Po ogłoszeniu wyników prezydent Izaak Herzog ma przeprowadzić konsultacje z przedstawicielami partii i wskazać polityka, który ma największe szanse na utworzenie rządu.

Aktualizacja: wieczorne liczenie

W czwartek wieczorem, po przeliczeniu 93,8 proc. głosów, Likud ma według „Rzeczpospolitej” 26 mandatów i jest największym klubem, a Jaszar Gadiego Ajzenkota – 21. Blok Netanjahu może liczyć na 53 miejsca (o 15 mniej niż w obecnym Knesecie), opozycja na 48, a partie arabskie – Zjednoczona Lista i Raam – na rekordowe 19. Agencja TASS, powołując się na Centralną Komisję Wyborczą, podała po 97,3 proc. głosów, że Likud ma 27 mandatów. Żaden blok nie sięga 61 mandatów bez partii arabskich, a Netanjahu i większość opozycji wykluczają współpracę z nimi. Oficjalne potwierdzenie wyników planowane jest na 4 listopada; jeśli rząd nie powstanie, kolejne wybory mogą odbyć się na początku 2027 roku.

Zarzuty Likudu

Likud oświadczył, że „wybory w państwie Izrael zostały skradzione”, i oskarżył partie arabskie o fałszerstwa. Wymienił przekupywanie wyborców, groźby wobec wyborców i członków komisji, przemoc oraz głosowanie pod cudzą tożsamością. Partia nie przedstawiła dowodów; zapewnia, że ma ich „setki”, w tym informacje o tysiącach kopert z gotówką, i zapowiada przekazanie ich policji, Szin Betowi i Centralnej Komisji Wyborczej.

We wtorek szef Szin Betu Dawid Zini zapewnił, że wybory przebiegają prawidłowo. Przyznał, że podejmowane są próby zakłócania głosowania, ale według niego służby i komisja skutecznie im przeciwdziałają.

Rola partii arabskich

Likud uczynił z zagrożenia ze strony partii arabskich główny temat kampanii, a jego hasło brzmiało „Prawica albo Palestyna”. Netanjahu przestrzegał przed rządem opartym na partiach, które nazwał antysyjonistycznymi. Politycy opozycji, w tym Jair Golan z Demokratów, przekonują natomiast, że Netanjahu przegrał i że bez współpracy z arabskimi obywatelami Izraela rząd nie powstanie. Jousef Dżabarin ze Zjednoczonej Listy mówił o „prawdziwym partnerstwie żydowsko-arabskim” i zapowiedział, że każdy, kto chce stworzyć alternatywę dla Netanjahu, będzie musiał rozmawiać z jego ugrupowaniem.

Większość partii opozycyjnych dotąd wykluczała współpracę z partiami arabskimi, a obecność Arabów w rządzie pozostaje w izraelskiej polityce tabu. Od tego, czy ta zasada przetrwa, może zależeć, kto utworzy następny rząd.

Źródła: